Robot pobierze krew bezboleśnie

robot pobiera krew

Robot, który pobiera krew precyzyjnie, błyskawicznie i bezboleśnie, a w dodatku ją bada, to dzieło naukowców z Rutgers University. Nie mam wątpliwości, że to przyszłość świata medycyny. No i niewątpliwie dobra wiadomość dla osób cierpiących na hemofobię oraz małych dzieci i… oczywiście, ich sfrustrowanych rodziców.

Przełom w diagnostyce laboratoryjnej

Znacie te sceny z przychodni, kiedy jedno małe dziecko, które rodzic przyprowadził na pobranie krwi, terroryzuje cały personel i połowę pacjentów? Robot opracowany przez zespół naukowców z Rutgers University w stanie New Jersey może nie w każdym przypadku, ale na pewno sobie z tym poradzi. W końcu ciekawość dziecka wobec nowoczesnych technologii jest nieskończona. Wiem, bo mam bratanków. A jeszcze gdyby robot miał imię, to już na pewno sprawa z pobraniem krwi bez płaczu i histerii wygrana. Ale do rzeczy.

„Robot pierwszego kontaktu”

Cała konstrukcja jest zbudowana z trzech części, z których każda ma inne zadanie. Robot jest tylko jedną z nich. Można by go nazwać częścią „pierwszego kontaktu”, bo jego zadanie to zlokalizowanie żył (robi to za pomocą bliskiej podczerwieni i ultradźwięków), a następnie rekonstrukcja układu żył w 3D i wkłucie się dokładnie w środek właściwej żyły. Dzieje się to szybko i jak już wspomniałam, bezboleśnie. Kolejna część to moduł, który pobiera krew oraz pompuje ją do kolejnej części, jaką jest analizator krwi. Ostatni zbudowany jest jak klasyczny analizator – zawiera element, na którym na akrylowej płytce umieszczona jest próbka krwi, wirówkę do rozdzielania krwi oraz mikroskop do jej badania.

Stuprocentowa skuteczność

Twórcy urządzenia testowali je na sztucznych rękach, które zostały pokryte warstwą żelatyny z wtopionymi naczyniami krwionośnymi z plastiku. W ten sposób testowano skuteczność całego mechanizmu wkłuwania igły, która była 100-procentowa. Próby, które trwały 30 dni i obejmowały także badanie czegoś w rodzaju imitacji krwi, wypadły bardzo pomyślnie dla całego urządzenia.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy mogłaby nastąpić komercjalizacja. Bez wątpienia jednak byłby to przełom w diagnostyce laboratoryjnej. I nie tylko dzieci znosiłyby pobieranie krwi lepiej. Mam koleżankę, która w dniu, kiedy musi pobrać krew, bierze wolne, a do i z laboratorium musi zostać przywieziona, bo nie jest w stanie prowadzić samochodu. Jak widać, bardzo potrzebny wynalazek.

Anoda